[112.] Recenzja oleju na porost włosów Bania Agafii.
Witam!
Przez ostatnie kilka dni zaniedbałam bloga, przyznaję. Było to spowodowane nauką na egzamin licencjacki, który już jest za mną! Wszystko ładnie zdane, jeszcze tylko 22 lipca egzamin wstępny na magisterkę i wakacje!
Tymczasem chciałabym dziś pokazać Wam pewien kosmetyk, z którym mam niemałą zgryzotę. Mowa o oleju na porost włosy Bania Agafii.
Zapraszam do recenzji =)
Wraz z koleżankami robiłyśmy zamówienie ze sklepu lawendowaszafa24.pl . Wiele razy słyszałam pozytywne opinie o rosyjskich kosmetykach, postanowiłam więc wypróbować ten specyfik, jako że Ciągle walczę o odzyskanie długich i pięknych włosów po wizycie w znanym, rekomendowanym salonie fryzjerskim.
Powyższe zdjęcie celowo ściągnęłam z internetu. Opakowanie po 2 miesiącach użytkowania jest w opłakanym stanie. Ale o tym później.
Producent opisuje:
"Intensywny
odżywczy olej, z zawartością cennych olei z ziół o uzdrawiającym
działaniu. Oleje z anyżu, mięty i lnu, odżywiają i aktywizują cebulki
włosowe. Rezultat w postaci intensywnego wzrostu włosów dostrzegalny
jest przy regularnym stosowaniu.
Olej z nasion anyżu - nawilża skórę, wzmacnia korzenie i przyspiesza wzrost włosów.
Len
- źródło kwasów Omega-3. Dzięki wysokiej zawartości kwasów
tłuszczowych, olej głęboko przenika w skórę głowy, wzmacnia cyrkulację
krwi, wzmacnia cebulki włosowe, wygładza i zmiękcza włosy.
Mięta - sprzyja dopływowi odżywczych substancji do cebulek włosowych, stymulując wzrost włosów."
PRODUKT ZAWIERA 100% NATURALNYCH SKŁADNIKÓW
Sposób użycia: nanosimy ciepły olej na włosy i skórę głowy. Po 20-30 minutach zmywamy delikatnym szamponem.
Skład
INCI: Organic Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (organiczny olej
zrodków pszenicy), Arctium Lappa Seed Oil (olej łopianowy), Mentha
Arvensis Leaf (mięta), Pimpinella Anisum (Aanise) Sesd (anyż), Linum
Usitatissinum (Linseed) Seed (len), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed
Oil (olej ze słonecznika), Organic Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (organiczny olej
rokitnikowy), Organic Borago Officinalis Seed Oil (organiczny olej
ogrecznika), Tocopherol, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf
Oil (organiczny olej ogórecznika), Salvia Officinalis (Sage) Oil (olej
szałwi leśnej), Juniperus Communis Fruit Oil (olej jałowcowy), Piper
Nigrum (Pepper) Fruit Oil (olej czarnego pieprzu), Silybum Marianum
Extract, Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil (olej kopru włoskiego), Abies
Sibirica Oil (olej pichtowy)
Pojemność opakowania: 250 ml
Cena: ok. 25 zł
Moja opinia o produkcie:
Powalił mnie skład, jest w 100% naturalny. To mieszanka olejów roślinnych o przeróżnych właściwościach. Zapach jest ziołowy, przyjemny. Estetyczne opakowanie aż zachęcało, żeby w końcu wypróbować to cudo!
I tutaj zaczęły się schodki... Jak czytałyście w opisie producenta- przed nałożeniem oleju należy go podgrzać. Próbowałam kłaść butelkę w pobliżu elektrycznego grzejnika, jednak była to strata czasu i pieniędzy, a olej praktycznie się nie nagrzewał. Wkładałam więc butelkę do wrzątku z błagalną myślą, żeby nie pękła. Na szczęście, sama butelka jest wytrzymała, jednak nie można tego powiedzieć o etykiecie czy wkładzie...
Moje opakowanie prezentuje się następująco:
Obraz nędzy i rozpaczy, prawda? Niestety, etykietka nie była odporna na wysoką temperaturę. Jednak etykietka to nie wszystko. Butelka jest nieporęczna, niepewnie leży w dłoni. Przez to kilkakrotnie mi wypadła, rozpadł się "dzióbek", wypadł wkład z ziołami. Niestety, nie udało mi się naprawić buteleczki dokładnie w ten sposób, jak powinna wyglądać.
"Dzióbek" powinien być dociśnięty do szyjki, za Chiny Ludowe nie mogłam tego wcisnąć na miejsce. Przez to ciągle muszę uważać, żeby podczas aplikacji znów wszystko się nie rozpadło.
W dodatku "dzióbek" przepuszczał zioła z wkładu! Gdy chodziłam z olejem na głowie, z włosów sypały mi się nasionka lnu. Po całym mieszkaniu... Tragedia...
No i teraz najważniejsze- efekty:
Zdjęcie "przed" było robione 15 maja, "po" 8 czerwca. Między nimi jest prawie miesiąc czasu a efekt- wg mnie- powalający!
Jednak olej trzymałam dłużej, niż zaleca producent, bo min. 3h a nierzadko nawet całą noc. Dodatkowo nakładałam na włosy maskę Biovax- wersja regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Na prawdę, nie wiem, co sądzić o tym kosmetyku. Jeśli chodzi o efekt, to najchętniej zakupiłabym całą zgrzewkę tego oleju. Ale tyle nerwów, co zjadłam przez opakowanie, to tylko moi współlokatorzy wiedzą, gdy po raz setny znajdywali w mieszkaniu nasionka lnu, czy gdy po raz kolejny olej był rozlany na podłodze w łazience.
Czy kupię po raz kolejny? Myślę, że tak, lecz nieprędko. Będę musiała być gotowa psychicznie na starcie z opakowaniem oleju. No chyba, że producent poprawi te mankamenty lub znajdę równie dobrze działający olej z innej firmy ;).
Znacie ten olejek? Co o nim sądzicie? Sprawdził się na Waszych włosach?
Pozdrawiam!
EDIT:
11.12.14r.- aktualizacja wpisu dot. pielęgnacji włosów (wiele się zmieniło!): KLIK!
EDIT:
11.12.14r.- aktualizacja wpisu dot. pielęgnacji włosów (wiele się zmieniło!): KLIK!
co tam nerwy efekt jest więc warto wypróbować, choć wiem, że miałabym bardzo podobne odczucie :)
OdpowiedzUsuńEfekty powalajace:D z checia wyprobowalabym
OdpowiedzUsuńChyba w końcu się na niego skuszę. Podoba mi się pomysł z wkładem z zatopionymi ziołami. Poza tym faktycznie widać na Twoich włosach efekty. Sama często podgrzewam olejki do włosów, ale przelewam wtedy potrzebną ilość do plastikowego kubeczka i na chwilę wstawiam do bardzo ciepłej wody.
OdpowiedzUsuńNie używam żadnych kosmetyków na porost włosów. I tak są słabe i trzeba je cały czas podcinać :(
OdpowiedzUsuńA jak się czyta o twoich przeżyciach ze "znanym, rekomendowanym salonem fryzjerskim" to aż można dojść do wniosku, że masz jakiegoś włosowego pecha :(
Nakładałaś go na całe włosy? Skalp tez? Ja sie boje nakladac olejow na skalp, bo ponoc pozniej wypadają, ale nie wiem, czy tylko po rycynowym, czy po innych też. Efekt widać, naprawdę!
OdpowiedzUsuńNakładałam olej na całą długość włosów, w tym również na skalp (skoro ma przyspieszać porost włosów, musi działać na cebulki ;)). Czasem, gdy zamierzałam nakładać olej na noc, odpuszczałam skalp. Ale nierzadko zdarzało mi się kłaść z olejem na skalpie ;) Nigdy nie zaobserwowałam wzmożonego wypadania włosów. Może to zasługa, że wspomagałam się tym specyfikiem, a jest na prawdę skuteczny?: http://azime-make-up.blogspot.com/2014/05/101-eliksir-zioowy-green-pharmacy.html
UsuńWiesz co? Jak tak porównuję zdjęcia przed i po miesiącu to widzę tak ogromną zmianę że mam ochotę kupić ten olejek!! Przecież to niebo a ziemia i chrzanić za przeproszeniem te niedgodności , efekt powalający!!:)
OdpowiedzUsuńnie miałam jeszcze doświadczenia z kosmetykami rosyjskimi, może kiedyś mi się uda coś kupić, mieszkanie za granicą to naprawdę duży minus jeśli chodzi o kupowanie takich specyfików. Ale wracając do tematu oleju, efekty widać a więc warto się było męczyć :D ja sama nie lubię się paprać takimi specyfikami ale jeśli chicałabym odbudować włosy to czemu nie?
OdpowiedzUsuńRzeczywiście efekt powalający !! Muszę zamówić, gdy przelecę do Polski ;-)
OdpowiedzUsuńOpakowanie faktycznie słabej jakości, ale co z tego skoro efekt jest powalający :) To niecały miesiąc czasu, a różnica jest ogromna! Już sobie go zapisałam i sama będę musiała wypróbować :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy produkt, szkoda tylko że to opakowanie takie beznadziejne :/ ale chyba warto spróbować.
OdpowiedzUsuńŚwietny produkt:)
OdpowiedzUsuńJest w niej sporo chemii, ale nie ma nic szkodliwego :)
OdpowiedzUsuńNajwięcej ma substancji zmiękczających, dużo składników ułatwiających rozczesywanie i konserwantów. Małym, naturalnym dodatkiem są proteiny mleka i kazeina jako substancje odżywcze.
Nic dziwnego, że maska działa :) Nie ma w niej nic, co mogłoby przy długotrwałym stosowaniu spowodować przesuszenie włosów. Jednak z jej pomocą nie odżywimy włosów, sprawimy, że jedynie ładniej będą wyglądać, wizualnie sprawiać wrażenie odżywionych :)
Więc myślę, że mogę się pokusić o jej zakup ;) Ponieważ moje włosy są dość długie (za połowę pleców), ale od połowy zniszczone (po nieumiejętnym ściąganiu koloru przez "fryzjera-frajera"). Nie chcę ich ścinać, a zależy mi na tym aby ładnie wyglądały dopóki nie odrosną wystarczająco;) Jednak nie chciałam przy tym przesuszyć włosów;)
OdpowiedzUsuńgg
Sklep z kosmetykami Lawendowa Szafa wg mnie zasługuje na duży plus. Zamawiałam ostatnio maskę BOTO pod oczy z biazłotem marki DIZAO. Wybieram produkty organiczne, gdyż nie zawierają żadnej chemii i są przyjazne dla skóry. O sklepie mogę powiedzieć, że profesjonalnie podchodzi do zamówień i dba o dalsze relacje z klientem, co jest bardzo miłe. Muszę wypróbować ten olejek :) Dzięki za recenzję :)
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie bardzo tym wpisem i tym olejem!!! ojej bo porost jest rewelacyjny
OdpowiedzUsuń!!
Hmn.. zaciekawiający post. Czy wrółas ponownie do tego produktu? Patrzac po denkach, chyba nie, i sie zastanawiam nad jego kupnem. Czy z biegiem czasu polecasz go, czy lepiej zainwestować w cos lepszego ?:)
OdpowiedzUsuń